. . .
Może kwiatem, może liściem,
Może wierszem niespełnionym,
Może bardziej uroczyście.
Łzą w organach nastrojonych
Wratislavią, czyimś cieniem...
Miasto – jesteś, jakie jesteś?
Anna Sachanbińska fragment wiersza z tomu "Wrocław w poezji"
. . .
Mieszkam w pięknym mieście Wrocławiu od urodzenia. Takież przeznaczenie, wciąż ta sama kamienica, widok z okna i skrawek nieba... Moja pracownia mieści się w piwnicy kamienicy. Niewielkie pomieszczenie, przeznaczone na pralnię, przemieniłam siłą marzeń, w miejsce pełne magii i artystycznego klimatu.
Najważniejsze okazało się poparcie i zaangażowanie mojego męża, który wykonał najcięższą pracę. Bez jego pomocy pracownia nie zyskałaby tej magicznej aury, pewnie nadal miałaby charakter piwnicy. Zresztą sami możecie to ocenić. Wystarczy popatrzeć na kronikę zdjęć.
Sam remontował, malował, zrobił stół, regały i półki. Wytrwale przycinał, wiercił, skręcał, przyklejał, zawieszał, przestawiał – długo mogłabym tak wymieniać. Natomiast ja, starałam się wspomagać go w czynnościach mniejszej rangi (przynieś, wynieś, pozamiataj itp.). Głównie jednak pochłaniała mnie wizja wystroju pracowni i poszukiwanie pasujących do niej sprzętów. W krótkim czasie udało mi się pozyskać szafki antyki, wiekowe wiklinowe kosze i mnóstwo innych sprzętów. Z pasją i radością wspólnie urządzaliśmy to moje małe „królestwo”.
Był to niezwykły czas, pełen determinacji i wzajemnej mobilizacji. Spełniło się marzenie i mam swoje małe królestwo, moje miejsce na ziemi…
Chociaż tak naprawdę nie jest już tylko moje. Ceramiczną pasją zaraziłam męża i syna. Często we trójkę krzątamy się po pracowni, każdy nad swoją kupką gliny. Jest nam bardzo miło, kiedy gościmy w pracowni znajomych i przyjaciół, chcących spróbować swoich sił i ulepić coś własnego.
Bywam tu prawie co dzień, magia działa...